Daj mi sił na więcej.
Journal intime
Nie można patrzeć zbyt daleko przed siebie. Jak człowiek patrzy zbyt daleko przed siebie, przestaje uważać pod nogi i często się przewraca. Ale nie należy też zbyt dokładnie patrzeć pod nogi. Jeśli nie patrzy się przed siebie, można na coś wpaść. Dlatego należy patrzeć przed siebie, ale niezbyt daleko i robić wszystko jak należy, trzymając się kolejności. To jest najważniejsze. W każdym przypadku.
powered by tumblr
seattle theme by parker ehret
Daj mi sił na więcej.
Najdłuższy weekend w Polsce, a ja siedzę umartwiona we własnym pokoju, w pustym mieszkaniu o metrażu 72. Śmierdząca potem 30 stopniowego upału. Kolejny dzień mojego live show. Przede mną nieoczekiwane sceny dramatu rodzinnego. Wyprowadzka. Ludzie zaczęli mi przeszkadzać. Wariactwem jest sądzić, iż jest możliwe przeniknąć drugiego człowieka. Inaczej nie wyobrażam sobie miłości. Użyłam tego plastikowego słowa. Żyję jak we śnie. Pochłaniając ruchomy obraz nie odróżniam iluzji od rzeczywistości. Moim problemem jest brak działania. Chęć pozostawienia wszystkiego losowi. Niebezpiecznie igram z własnym życiem nie wiedząc czy oderwać się już od snu i w końcu przerwać niechciany pech. Może rola męczennicy jest moją rolą życiową. Gdzie są wszyscy moi przyjaciele? Jakby kilka lat rozpieprzyło się w kilka chwil. Brakuje mi odwagi wciąż by zaimponować Ci. Moje życie warte jednej sztuki gdzie wątek miłosny dawno już zapomniany…
Chciałabym oznajmić Ci kilka ważnych decyzji, które zamierzam podjąć w najbliższym czasie.
1. Zamierzam dorosnąć.
2. Czytać, czytać, czytać
3. Oglądać, oglądać, oglądać
4. Robić, robić, robić
5. Pisać.


Nie chciałbyś pokochać się
w trzcinie
Tam gdzie żywe dusze nie zaglądają
mokro
i ulotnie mi z Tobą
Kiedy trzymasz mnie za dłoń
między trzciną a trzciną
wejdź we mnie
proszę i pokochaj trochę
Poznaj moje imię
Ladacznica
Wynaturzona kobieta
nie nie nie
Nie zdziw się kiedy zacznę biec
A Ty kończyć będziesz tę miłość
beze mnie
Czy potrafisz to znieść?
nie dorosłam jeszcze
do Ciebie
i chcę więcej niż mógłbyś mi dać
Pielęgnować. Staram się i myślę, że ON na swój sposób też się stara. Chyba jest innym typem człowieka. A ja nie jestem pewna jego zamiarów. Nie ufam mu. Nie chodzi o zdradę oczywiście. Tylko boję się mu zaufać, że będzie ze mną. Tak po prostu mnie przyjmie. Już mnie przyjął tak na prawdę.
Teraz jest inaczej. Myślałam, że przestanie się szybko odzywać, ale odzywa się cały czas. I pyta, co się ze mną dzieje. Nie jestem dla niego cool. Nie potrafię rozmawiać przez Internet. Wydawałoby się, że powinnam, biorąc pod uwagę czasy, w których się wychowałam. Ale nie…. Bałam się, że to on nie podoła naszych spotkań na facebook..(to takie żenujące. Romans przez Internet.) Nie używał wcześniej Internetu prawie w ogóle. A teraz… To ja mam problem. Przeszkadza mi chyba brak fizyczności, brak poczucia, że ktoś jest obok mnie podczas rozmowy. Nie chodzi już o seks czy jakakolwiek inną ‘pieprzotę’. Daję się złapać na tym, że chciałabym widzieć jego reakcję na moją myśl pisaną. Trudno mi wyczuć jego zadowolenie. Kiedy jest źle, zamyka się. A ja cały czas myślę jak mu pomóc. Zazwyczaj u mnie jest źle. Mu już przeszły doły. Pomogłam mu wytłumaczyć moją nieobecność, chwilową NIE DYSPOZYCYJNOŚĆ. Jestem personą, co potrafi wspomóc kogoś i czerpię z tego przyjemność. Zamartwiam się. A on jest takim myślicielem, który myśli bez przerwy o sobie. Jest w końcu artystą. Broni się przed tym, żeby ktoś o nim nie myślał cały czas i sam się broni przed myśleniem o kimś. Też czasem zdarza mi się pomyśleć o sobie. W tym tygodniu byłam w stanie mu powiedzieć, że to koniec. Jednak przeczytałam w horoskopie, że nie powinnam zrywać znajomości. Przeczekać. Boję się tej myśli. Wiem, że potrafię to zrobić. Wiem, że będę tego żałować. Jest pierwszym człowiekiem, który dał mi szansę. Byłam na początku taka nijaka, nieśmiała, zbyt dziwna. Nieufna. Ten facet okazał mi trochę uwagi, cierpliwości. Urzekło mnie to. On. Chciałabym wreszcie znormalnieć, przestać dziczeć. kochać. Lubię kochać tylko, co z tego jak obecna jest cały czas samotność. Osobiście preferuję samotność będąc rzeczywiście samą. Przeżywać samą niż czuć samotność będąc z nim……
Ostatnio napisał, że coraz mniej boli. Zapomina o mnie. Czuję się jak duch a raczej trup…Pozostawione rzeczy osobiste w jego mieszkaniu, zapach, moja “ja”. Fantom, co nawiedza go. Coraz mniej mnie. Czy przestałam już tam straszyć? Czasem dotknie go szelest moich myśli… Myśli truposza, gnijącej ‘ja’ w jego sercu. I co teraz?
Chciałabym znormalnieć.
Myślałeś, że będziesz na całe życie. Zaufaj jej. Ona ma wiarę w oczach..

Czy czasem o niej myślisz? Bez przerwy
Narysowałam mu małego księcia. Nie zdążył go zobaczyć. Tak szybko odszedł. Zdążyłam o nim zapomnieć by móc znów oswoić samotność.
Kupiłam farby.. Usiadłam w kąciku, na podłodze w jego pracowni i zaczęłam tworzyć. Czasem zaglądał mi przez ramię. Choć nie umiałam malować, namalowałam mu małego księcia. Zatrzymałam go tylko na trochę. Nie zdążyłam go oswoić na dobre.
Pewnego dnia obudził się z myślą o papierosie…. Skręciłam mu nie mając nic innego do zrobienia. Zapalił go. Nie powiedział nic. Próbowałam nie patrzeć na niego bawiąc się zapałkami. Kiedy skończył palić, ubrał się i wyszedł. Tamtego dnia widziałam go po raz ostatni. Nie zdążyłam się pożegnać. Nawet nie pamiętam ostatniego pocałunku. Przecież wszystkie tamtejsze dawno przywykły do codzienności.
Nie umarłam, a pozostały po mnie tylko bibeloty i wspomnienia. Pusto tam u Ciebie. Gdybym nie wróciła z dalekiej podróży, mógłbyś pomyśleć, że to wszystko to był miły sen.
Duch co przychodzi co noc przytulić się do Ciebie i zasnąć. Każdego wieczoru ta sama kobieta szepcze Ci do ucha. A Ty uwielbiasz jej inność, bo największą jej wadą jest życie we śnie.
Tylko ja!
Twoja wyspa.
Jestem tu.
Twój narkotyk.
Czasami wyobrażam sobie jak się kochamy. Przyjemne uczucie. Mam w głowie ten sen. Dotyka, całuje, wchodzi we mnie. Wszystko to co odczuwam w mojej głowie jakby działo się naprawdę. Jakbyśmy pieprzyli w tej samej chwili, w której marzę o naszych pieprzotach. Czy moje marzenie jest tak silne, że każdy zmysł włącza się do gry przypominającej grę cielesną? Marzenie o miłości?
Jesteś we mnie, czasem taki brutalny… ale mój. Bywają chwile kiedy wychodzę z siebie i oglądam nasz ‘pornograficzny rêve’ : nasze piękne ciała, jej piękne nogi.
Wtulona w niego boi się, iż jest tak daleko. Tymczasem, on odpoczywa obok po wspólnym locie tym razem nad Afryką.
Jest tyle barw. Tak jak lubisz. Ostrych barw współgrających w chaosie naszych ciężkich oddechów.
Ona również lubi tło ich osobistego porno.
Persona w personie.
Tysiące myśli w tą jedną obraną : ON.
zapachniało mi wiosenna kanapką ze świeżym szczypiorem… Zajrzę do kuchni turystycznej i sprawdzę. A na teraz błagam o cieplejszy czas…
Dziś w planach słoneczne kąpiele.
Chciałbyś, żeby Twoje życie miało sens?
I made love to you. Big f*cking love.
na klatce schodowej, w pralni, w pokoju dziennym, w kuchni, na łące, na plaży, pod prysznicem, w toalecie w pubie i na uniewerku, w deszczu, w słońcu, zimową porą, porankiem, późnym wieczorem, z Tobą, Z Twoją ex… J’ai peur que tu l’aimes plus que moi…. Do you love me?
Pierwszy raz sypiałam z kimś regularnie. Z miłości. Bez udawania.
I made love to you.
Potem przez miesiąc przyzwyczajałam się do powtórnej samotności. Uczyłam się spać sama. Okres nie był łatwy. Oswoiłeś mnie dość szybko. a potem tak szybko zniknąłeś. Kiedy moje ja zaczynało myśleć my.
JEdnak nie dałeś nam szansy. Myślę, że nie przewidziałeś mnie na dłużej. Zapomniałeś mi powiedzieć?
Czy poznałabym jeszcze Twój zapach? Zamykam oczy. Wspomnienia powracają jakby miały miejsce chwile temu… Może to zdjęcia…. zapiski…. pamiątki po nim. Nie potrafię teraz znów sie zakochać. Czy to była pierwsza prawdziwa miłość? A potem już będzie inaczej… mniej uczuć, więcej podejrzliwości, brak szaleństwa? Boję się swojej natury. Nie którzy bliscy mówią, że mam ‘nadpobudliwość nastrojów’ Szybko przechodzę ze skrajnej wesołości do depresji. Z minuty na minute….
Śpisz już?
jestem chuda, przesuszona, z kamienia.
Czytałam Alicje w krainie czarów, oglądałam człowieka z marmuru, pamiętam jeszcze mojego dziadka. Jestem młodą osobą. Nie wiem nic o dojrzewaniu i podejmowaniu ważnych decyzji, nie potrafię pracować na 300 % i urabiać się przekraczając wciąż normę, przeżyłam śmierć bliskiej osoby.
Żyję na granicy.
Wczoraj znów oglądałam film o wojnie, miłości, tęsknocie. Przypomniała mi się moja tęsknota, depresja, pożegnanie. To wszystko w jednej chwili znów stało się realne. Chciałabym wyjść z domu. Położyć się na śniegu. Spojrzeć w niebo i móc przeczytać symboliczne kształty konstelacji. Zasnąć.